House MD Fan Forum - Forum fanów serialu doktor House
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
5x14 Greater Good
Autor Wiadomość
M.
Administrator


Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 1741
Wysłany: 2009-02-03, 15:28   5x14 Greater Good

Wypowiem się o odcinku jakoś obszernie później, bo teraz mi się nie chce :P ale ogólnie mi się podobał. Strasznie mi było żal Trzynaski, Czternastka jest niesamowicie nudna, Cuddy jak zwykle super :rock: - a ostatnia scena z nią - no po prostu "busted" :rotfl:

House z mopem - dobre :D
 
     
Google

Wysłany:    Reklama Google





_________________
 
 
Ama

Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 116
Wysłany: 2009-02-04, 21:14   

Jak na 100 odcinek to trochę się zawiodłam. :-( Nie to, żebym spodziewała się niewiadomo czego jednak magia liczb to magia liczb i liczba 100 zobowiązuje. Miałam nadzieję na większą dawkę humoru, ciekawy przypadek, powrót kliniki.
Oczywiście do największych plusów zaliczam Cuddy i Cuddy-Housa. :mrgreen: Pewnie z okazji 100 odcinka otrzymaliśmy mały prezent w postaci zamiany ról - Cuddy jako House a House jako Cuddy. Cuddy żądna zemsty – urocze. :banan: Prawdę mówiąc to tylko ten wątek wydał mi się zabawny. A House znowu wpadł na rozwiązanie przypadku podczas rozmowy z Cuddy.
Odnoszę też czasami wrażenie, że niedługo zamiast serialu „House MD” będę oglądać serial „Fourteen MD”. Powiem tak mogliby już ten wątek skończyć lub ograniczyć. :-x Zdecydowanie było za dużo wątków:
- Wilson -Amber
- Taub- żona
-13-Formann
- Kutner ze swoją dociekliwością
- House-Cuddy
- przypadek medyczny - w zasadzie gdyby go nie było to by nikt nie zauważył.
Do pełni szczęścia brakowało tylko Cameron i Chasa. Skoro wszystkich starali się „upchać” to mogli ich jeszcze gdzieś wcisnąć. Co za różnica?
O i dobrze, że pod koniec odcinka Cuddy wróciła do swojego ubioru. W dwóch pierwszych scenach byłam trochę przerażona.

W sumie odcinek nie był najgorszy ale do najlepszych też nie należał.

P.S. House kiedyś sprzeczał się z Cuddy głównie w sprawach medycznych a teraz jakby to gdzieś zniknęło tak jakby nie miał już szalonych pomysłów. :?:
 
     
Clue


Dołączył: 02 Lut 2009
Posty: 24
Wysłany: 2009-02-05, 11:07   

No cóż, twórcy House'a przyłożyli do tego odcinka znacznie mniej uwagi niż media i widzowie. Zresztą sami mówili, że to było ich świadome założenie. No chyba, że chcieli znaleźć jakieś usprawiedliwienie, bo jak na House'a to odcinek bardzo przeciętny. Ale zakładam, że to było założenie. I jak dla mnie słusznie, bo serie, które szykują ekstrasy na jubileuszowe odcinki są pretensjonalne - "zazwczyczaj nie stać nas na nic ekstra, to nadarza się okazja, żeby coś zrobić". No a House od początku jest genialny i highest possible level. No i właśnie dlatego, jak coś czasami odbiega od poziomu, to troszkę widać.

Więc, jak dla mnie, przeciętnie. Jakoś za mało House'a w Housie. No i przyznam, że lekko mnie zaniepokoiło to dosyć częste zajmowanie się postaciami pobocznymi - pewnie zauważyłyście ("zauważyliście"? jest na tym forum jakiś przedstawiciel płci męskiej?), że to, co od początku odróżniało (m.in) House'a od innych seriali medycznych, to "nie podglądanie" żadnej z postaci (poza Housem, rzecz jasna) w jej "prywatnym świecie". Tzn, nadal zaglądanie do domów innych postaci jest ograniczone do minimum, ale mam wrażenie, że tego minimum robi się jakoś coraz więcej... A nie chciałabym, żeby stało się, jak w innych serialach: o każdym po trochu, czyli o nikim w zasadzie.

Za to fajnie bylo znowu zobaczyć i posłuchać Wilsona ("wojenna" rozmowa z Housem w zabiegówce była świetna). Najfajniejszy motyw - House z mopem w wiaderku na kółkach (piszczących w dodatku) i "mały Greg" (no i niech mi ktoś powie, że ten facet nie jest jednak uczuciowy;]).
Samemu Housowi rzeczywiście jakby pary zabrakło w starciu z Cuddy - fajny motyw z, jak to określiła Ama, "zamianą ról", ale szczerze powiedziawszy spodziewałam się więcej iskier (tym bardziej, że spojlery aż huczały). Mogliby dorzucić trochę do ognia zamiast - zgadzam się z przedmówczynią - pakować tyle wątków na raz.

Ale nic nie jest doskonałe więc, konkludując, można przymknąć oko na tę ryskę w całości. Całe szczęście, że to House, bo na pewno będą lepsze odcinki. A, i nie będę już czytać spojlerów, bo są wkurzające (czasami to jak z flirtem przez internet).
 
     
fortune 


Dołączyła: 23 Paź 2008
Posty: 922
Wysłany: 2009-02-05, 16:20   

Mnie się odcinek podobał.
Po pierwsze- 13. Nie wiem dokładnie na czym polegała zmiana w porównaniu z poprzednimi odcinkami, ale w tym jej wątek był według mnie najlepszy. Tak, jakby powróciła na chwilę 13 z 4 serii. No i Foreman "człowiek beton", nie denerwował mnie, nawet zrobił kilka min (! serio, specjalnie zwracałam uwagę) :D Nie miałabym nawet nic przeciwko, gdyby zainteresowanie 13 pozostawało na tym samym poziomie, co jest, pod warunkiem, że byłaby jak z dzisiejszego odcinka.
No i oczywiście Cuddy i House. Trochę się bałam, że znowu się Cuddy dostanie, ale wyszło w kilku momentach nawet komicznie :D
Jeżeli chodzi o pacjentkę- bez rewelacji i nadmiernego dramatyzmu. To dobrze, gdyby jeszcze chcieli dorzucić od tej strony coś mocnego, to by znowu przesadzili.
A upychanie wielu wątków naraz, o którym wspomniałyście, powtarza się już od dawna. Faktycznie robi się trochę "wszystko i nic". Ale spoko, jeszcze zostało nam tylko czekać na powrót Chase'a, Cameron i sprawy prywatne Kutnera :lol:
Ach, i kliniki mi brakuje...
_________________
 
     
Cam

Dołączył: 07 Sty 2009
Posty: 62
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 2009-02-05, 18:37   

Jak dla mnie odcinek mniej niż przeciętny. Skoro upychali tyle bezsensownych wątków to nie wiem dlaczego nie wcisnęli Camero i Chase. Są to jednak postacie, którym się należał taki udział w 100 odcinku. I to jest pierwszy i największy minus.
Drugi to Cuddy-kretynka. Sama się tak określiła. Widać ma jeszcze to minimum inteligencji by być w miarę samokrytyczną. O ile w poprzednim odcinku, kiedy to okazała jakieś ludzkie odruchy bardzo mi się podobała o tyle w tym tragedia. Nie ma to jak pokaz siły i podkreślenie, że ona jest przełożonym. Znęcanie się nad kaleką to jest dopiero frajda !!!
O "13" i Foramnie nie będę wspominać bo to jest już totalna mydlana opera. A więc trzeci minus.
Po co był wątek Taub-żona? Do niczego mi nie pasował. Zamiast tego mogli dać Cameron-Chasa. Czyli czwarty minus.
Wislon robi się mdły i jakiś nijaki. Facet bez życia. Jego zadziwiające spostrzeżenia są tak odkrywcze, że aż porażają. Dialogi Wilson -House - beznadziejne. Ile razy można to samo wałkować. Piąty minus.
A House to już od dawna nie ten sam doktorek co kiedyś więc szósty minusik idzie do niego.

No i przypadek medyczny. Był jakiś przypadek medyczny? Siódmy minus.

Jak tak dalej pójdzie, nie będzie co oglądać, bo widać, ze twórcy stracili pomysły. A oglądanie "13" i Formana mam już kompletnie po wyżej uszu. :-x
Ja chcę ciekawe przypadki, klinikę, humor, Cameron i Chase.
Wyrzucić "13" z Formanem. Dać sobie spokój z Huddy. Zrobić coś z Wilsonem.
 
     
REDIL

Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 62
Wysłany: 2009-02-05, 21:51   

A ja wyjątkowo z innej "beczki".
Jako, że mieliśmy 100 odcinek pozwolę sobie zrobić takie małe podsumowanie pt. „Co mam na myśli, myśląc o danej postaci czyli takie skojarzenia z przymrużeniem oka :wink: .”
I tak po 100 odcinkach oto co przychodzi mi do głowy wymawiając nazwiska poszczególnych postaci:
- Cameron – „pierwsza naiwna” :roll:
- Forman – „flaki z olejem” czyli nuuuda, :zzz:
- Chase- nie kojarzy mi się z niczym sorry
- Kutner – „chłopek roztropek” trochę nieporadny acz zabawny czasami szalony
- Taub – „nie mrozi nie grzeje” w sumie może być
-„ 13”- sama nie wie czego chce :bezradny:
- Wilson – Wilson-Dobra-Rada, Wilson-Ciepłe-Kluchy, Wilson-Stara-Pierdoła
- Cuddy -„Babę zesłał Bóg, raz mu wyszedł taki cud" :diab:
- a House ?- hm…. House is House po prostu. :C


Co do związków czy też relacji jakie aktualnie występują w serialu (a jednak trochę tego jest) to takie oto krótkie podsumowanie:
- „13”-Forman – ten związek to nieporozumienie, chyba sami aktorzy to czują bo jakoś nie są przekonani do tego co grają a grają tak jakby nie byli przekonani do tego co czują postacie, które grają – tam o prostu nie iskrzy a tylko ckli się :nie:
- Cameron-Chase - taaa ten związek kwitnie ale gdzieś w dalekim tle, tak dalekim, że niewidocznym gołym okiem :shock:
- House-Wislon – :cheers: i nic więcej nie trzeba
- House-Cuddy- związek nie będący związkiem a jednak… woda z ogniem, niebo z ziemią – relacje nietypowe, zabawne a jednocześnie skomplikowane, trudne a nawet bolesne. Mam tylko nadzieję, że twórcy „nie przekombinują” a powoli na to się zanosi. :mrgreen:

I co jeszcze? Żałuję, że Amber została uśmiercona, bo to obok Housa i Cuddy była jedyna postać z "jajami" (przepraszam za wyrażenie :mrgreen: ).
 
     
Cam

Dołączył: 07 Sty 2009
Posty: 62
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 2009-02-06, 19:46   

A może tak na temat? Ja pisząc takie bzdury i to w dodatku nie na temat dostałabym już dawno upomnienie :-x



//Post dotyczy odcinka 5x14, który jest zarazem setnym odcinkiem House'a, więc post Redila jest związany z tematem, w przeciwieństwie do Twojego (co Ci się niestety często zdarza). Poza tym upominaniem użytkowników zajmuje się administracja i moderatorzy, a nie przypominam sobie, by ktoś Ci przydzielał taką funkcję, więc swoje uwagi możesz zachować dla siebie.
 
     
M.
Administrator


Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 1741
Wysłany: 2009-02-15, 14:06   

Clue napisał/a:
No i przyznam, że lekko mnie zaniepokoiło to dosyć częste zajmowanie się postaciami pobocznymi - pewnie zauważyłyście ("zauważyliście"? jest na tym forum jakiś przedstawiciel płci męskiej?), że to, co od początku odróżniało (m.in) House'a od innych seriali medycznych, to "nie podglądanie" żadnej z postaci (poza Housem, rzecz jasna) w jej "prywatnym świecie".


Foreman - były sceny z jego dziewczyną, cały wątek z rodzicami, chorą matką. W Chase'a sprawa z chorym ojcem, najpierw kiedy przyjechał do PPTH, a potem przez jego śmierć Chase'a uśmiercił inną pacjentkę, rozwijający się związek Chase'a i Cameron, randki Cuddy, nieustannie przerywane przez House'a, jej starania o ciążę (osławione zastrzyki ;) ), Wilson wiecznie zdradzający żony, powrót Stacy, jej sceny z Markiem i z Housem, odwyk House'a - mało było spraw prywatnych, mało? ;)


Mnie się Greater Good naprawdę podobał. Był zrobiony trochę w lżejszym tonie, niż poprzednie, można było "odetchnąć" po natłoku dosyć poważnych spraw. Oglądało się naprawdę przyjemnie. House to wyglądał, jakby się właściwie cieszył z tego, co Cuddy robiła. Nic dziwnego, w końcu znalazł się w centrum jej zainteresowania ;) A przecież o to mu chodziło, nie? Oj, duże dziecko z tego faceta ;)
Trochę znikąd wydawała mi się ta scena z Wilsonem i kubkiem Amber, już od jakiegoś czasu o tym nie wspominano, a teraz coś takiego. Dobrze, że w tym odcinku nie było Chase'a i Cameron, bo gdyby wprowadzili dwie kolejne osoby, fabuła byłaby po prostu przeładowana.
"Czternastki" jakoś nie toleruję, o wiele bardziej wolę ich osobno. Swoją drogą, czy z Chase'a i Cam też się tak House nabijał, jak z nich? Bo nie pamiętam.

Ostatnia scena i uśmiech Cuddy - bezcenne. Busted :devil:
_________________
Arteffact. Webdesign i fotografia.
 
     
Clue


Dołączył: 02 Lut 2009
Posty: 24
Wysłany: 2009-02-15, 21:12   

M. napisał/a:
Foreman - były sceny z jego dziewczyną, cały wątek z rodzicami, chorą matką. W Chase'a sprawa z chorym ojcem, najpierw kiedy przyjechał do PPTH, a potem przez jego śmierć Chase'a uśmiercił inną pacjentkę, rozwijający się związek Chase'a i Cameron, randki Cuddy, nieustannie przerywane przez House'a, jej starania o ciążę (osławione zastrzyki ), Wilson wiecznie zdradzający żony, powrót Stacy, jej sceny z Markiem i z Housem, odwyk House'a - mało było spraw prywatnych, mało?


Racja, M. Ale trochę co innego miałam na myśli - chyba to źle sformułowałam. Nie chodziło mi o samo poruszanie wątków innych postaci poza Housem i ich spraw prywatnych. Fajnie, że wymieniłaś akurat te, które (o ile się nie mylę) zamykały się w trzech pierwszych sezonach - i właśnie wtedy nic mi "nie przeszkadzało" ;) .Poza tym, House zawsze był w centrum tego wszystkiego i wszystkie niemal sceny rozgrywały się w szpitalu - z drobnymi odstępstwami od normy, zwłaszcza w przypadku Cuddy (ale to akurat była miła odmiana :D ).
Bardziej chodziło mi o to, że pojawiło się więcej niż np. w pierwszych trzech sezonach, scen typu "Taub i jego żona rozmawiają w swojej sypialni o potomstwie" ;] Albo chociażby "Perypetie Czternastki i domowe zacisze Foremana". Rozumiem, że taką ilość postaci trzeba jakoś zaprezentować na ekranie; ale właśnie ostatni odcinek pokazał, że - w moim odczuciu przynajmniej - zbliżyło się to trochę do formatu "ER" albo "Grey's Anatomy", na zasadzie "równoległych" wątków.
Ale może to być też tylko moje błędne odczucie i marudzenie - jeśli tak, to nie mam się czego obawiać ;)

Aha, masz rację z Wilsonem - ta scena na pewno była potrzebna, tylko tak jakoś dali ją "z nienacka".
Drugie "Aha": Chase'owi i Cameron też się dostało od House'a (np. kiedy oboje się ze sobą zgadzali w kwestiach medycznych, a House zdemaskował ich przed Foremanem). Tylko chyba był mimo wszystko bardziej pobłażliwie nastawiony do ich układu. Ale np. o wiele gorzej znosił pielęgniarkę-dziewczynę Foremana niż Trzynastkę.
 
     
Jondar 

Wiek: 53
Dołączył: 11 Lut 2010
Posty: 2
Skąd: USA
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Wysłany: 2010-02-14, 17:18   Weird virus on my computer?

my computer was attacked by viruses and supposedly I need a license key.... unlock iphone 3g
_________________
iphone unlocking
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: